Witam
GotLink.pl opspuiten - persuasible - wiedza good - idot - styl - czytajtop - ubrania - portal 2009 - serwis
kadrę “informatyczną” na szkolenia. Znam z kontaktów z trzema uczelniami sposób kształcenia “informatyków”. Linux jest w zestawie zakuć/zdać/zapomnieć. Przy każdej takiej okazji przypominam. Linux to nie jest inny Windows ! To jest Unix w którym nie ma kodu Uniksa. Jeżeli nawet biegły użytkownik Windows bierze się za Linuksa nie mając o nim zielonego pojęcia to musi mieć swego ograniczenia świadomość. Każdego systemu trzeba się nauczyć, tego nie wysysa się z mlekiem
sportu. rwks 9 stycznia 2009 o godz. Artykuł składa się z kilku (czasem słusznych) wniosków oraz ze sporej dozy prowokacji - często chamskiej prowokacji. Prowokacja powoduje większy szumek oraz zwiększenie czytalności blogu autora, a po tłumaczeniu na PL także portalu jakilinux. Droga redakcjo przedrukowując chłam gdzie jakiś frustrat wyzywa społecznośc linuksową od umysłowo chorych pokazujecie swój poziom - niestety mocno spadający od czaso mojego 1 kontaktu z “jakilinux”.
komputerów od innych…. rwks 9 stycznia 2009 o godz. tomekgnu 10 stycznia 2009 o godz. W tej dyskusji zabraklo jeszcze jednego akcentu: dawniej zagladalo sie na strony internetowe, na ktorych wylistowany byl sprzet obslugiwany przez linuksa. Bylo go po prostu o wiele mniej niz teraz. Obecnie, jezeli cos nie dziala pod tym systemem, jest swiete oburzenie i leca bezimienne gromy na cala spolecznosc linuxowa, na ruch Open Source lub Free Software. Podobnie jest z docenieniem
Silgar 9 stycznia 2009 o godz. To już któryś post gdzie przewija się słowo frustrat w negatywnym kontekście. Tak po 13 latach popierania idei, która okazuje się klapą człowiek ma prawo być sfrustrowanym. rwks 9 stycznia 2009 o godz. Dla jednych jest to fiasko, dla drugich rewelacyjny system, który spełnia ich oczekiwania. Chamstwo trzeba tępić bezwzględnie - także brutalną siłą - bo chamstwo tylko taki argument jest w stanie zrozumieć. rwks 9 stycznia 2009 o godz. Odysseusz
mogę podsumować moje próby zastosowania upiornego linuksa na desktop. O ile dobrze pamiętam, pierwszą udanie zainstalowaną dystrybucją był jakiś Mandrake (z 10 lat temu). Od tego czasu próbowałem zaadoptować naprawdę sporo dystrybucji na mój desktop. Efekt końcowy zawsze był taki sam - albo sprzęt jakiś nie działał poprawnie, albo system crashował z powodów mi nieznanych. Ostatnio stacjonarny na ubuntu (HH chyba) “wystąpił nienaprawialny błąd” (! - całości nie pamiętam) i się pożegnałem
się bardzo dobrze (nawet pomimo nieużywania antywirusa ;). Niestety, ale wiele gorzkich słów o Linuksie, jak i o samych jego userach, jest smutną prawdą. Dlatego ten rewelacyjny i darmowy system szczyci się w Polsce posiadaniem ok. To chyba wystarczający komentarz potweirdzający również i moje słowa. sameproblemy 2 stycznia 2009 o godz. Z koniem kopać się nie będę - tak najkrócej mogę podsumować moje próby zastosowania upiornego linuksa na desktop. O ile dobrze pamiętam, pierwszą udanie
matki. oncki 4 stycznia 2009 o godz. ruth 10 stycznia 2009 o godz. Tak jak w dopracowanych dystrybucjach, o komercyjnych które zastosowano w niemieckim MSZ, nie wspomnę. A propos oszczędzania to Load_Cycle_Count za którego nagminne powiększanie odpowiedzialny jest … Windows. Niestety wiele ustawień domyślnych tego najpopularniejszego systemu operacyjnego na Świecie jest technicznie “nieprzemyślanych”. Osobiście skłaniam się do tezy, że są robione celowo. Najważniejszym
część kodeków). Moja dystrybucja chodzi na desktopie z starym już Athlonem64 i na nowiutkim lapku z Core2Duo. Działa wszystko co mi potrzebne - internet, wi-fi, drukarki. Mam sporo programów dostępnych do instalacji przez prościutkie polecenie konsoli - stąd instalacja powiedzmy mplayera (oczywiście był “od razu” w systemie) trwa 2-5 min (zależy to od szybkosci łącza internetowego), a sporego pakietu kodeków (bo upieram się na “wszystkie”) 10 min. Doinstalowuję sobie